Odgłosy te są powtarzalne. W świecie przyrody nie ma niczego, co powtarzałoby się co 30 minut. W tym momencie musimy założyć, że to zaginiona łódź podwodna i szybko udać się w to miejsce, zlokalizować ją i wysłać tam roboty, aby ustalić, gdzie ona się dokładnie znajduje” – powiedział Gallo.
Opisy. (2) Pełna zabawnych przygód fantastyczna opowieść nie tylko dla najmłodszych. W niedalekiej przyszłości w Żelaznym Mieście zanosi się na wielkie kłopoty. Mieszkańcami miasta są roboty, których życie uzależnione jest od źródeł energii. Gdy pewnego dnia pewien chciwy robot wciela w życie swój podstępny plan nad
Roboty chirurgiczne są wykorzystywane w szpitalach na całym świecie, także w Polsce, do różnego rodzaju zabiegów. Najpopularniejszy i najbardziej zaawansowany robot chirurgiczny to system daVinci, który pozwala na przeprowadzanie minimalnie inwazyjnych zabiegów. Korzyści dla pacjentów są oczywiste – mniejsze ryzyko powikłań
„Zakasać rękawy, do roboty” – To są niezwykle ważne ustawy, na które czekają Polacy – powiedział szef polskiego rządu. Jego tata pilnie przekazał: “Nie ma już siły”
Czytelnicy "Vivy!" dowiedzieli się też, że na tym "rozkazy" się nie skończyły. Ibisz obawiał się, że nagranie programu "Życiowa szansa" zbiegnie się z datą porodu, dlatego prosił
nie nadąża M amy przerwę w pracy. Idę na kawę. Ale mój sąsiad zza biurka obok nie idzie. Bo jest… robotem. Brzmi jak film science fiction? Dla większości z nas wciąż tak, ale po-dobny obrazek nie jest wcale wizją odległej przyszłości. No, może wyobra-żenie o tym, że firmy będą inwestować w humanoidy, czyli roboty podobne do
. i 38-latek trafił na izbę wytrzeźwień, a jego dzieci pod opiekę pracowników socjalnych. Ojciec roku w akcji! Olsztyńscy policjanci podczas patrolowania dworca, zwrócili uwagę na dwóch chłopców, siedzących tam w środku nocy. Okazało się, że dzieci były "pod opieką" pijanego ojca, który w tym czasie... spał. Mundurowi interweniowali, 38-latek trafił na izbę wytrzeźwień, a dziećmi zaopiekowali się pracownicy socjalni. Sprawą zajmie się sąd rodzinny. W piątek (22 lipca) kilka minut po północy w trakcie patrolowania terenu dworca głównego w Olsztynie, policjanci zainteresowali się dwójką chłopców siedzących na ławce. Tymczasem ich opiekun... spał. Mundurowi najpierw obudzili, a następnie wylegitymowali mężczyznę. Okazało się, że ojciec dzieci był kompletnie pijany. W organizmie 38-latka krążyły blisko dwa promile alkoholu. Mówi podkom. Rafał Prokopczyk z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie: Z uwagi na fakt, że 38-latek na terenie Olsztyna był sam z dziećmi oraz to, że w takim stanie nie mógł zapewnić swoim dzieciom bezpieczeństwa, policjanci wezwali na miejsce interwencji pracowników socjalnych, którzy do chwili wytrzeźwienia 38-latka zaopiekowali się dziećmi. Nieodpowiedzialny ojciec noc spędził samotnie w izbie wytrzeźwień. Sąd rodzinny zajmie się nieodpowiedzialnym ojcem Sporządzona z interwencji dokumentacja zostanie przesłana do sądu rodzinnego, którego zadaniem będzie zbadanie zdarzenia pod kątem narażenia dzieci na niebezpieczeństwo utraty zdrowia bądź życia. Policjanci przypominają, że za to przestępstwo grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności. To nie pierwszy tego typu incydent w Olsztynie w ostatnim czasie. Prawie 2,5 promila alkoholu krążyło w organizmie 35-latki, która podróżowała wioząc w aucie dwóch synów. Policjanci z Olsztyna zakończyli jej niebezpieczną jazdę, po tym jak otrzymali sygnał od jednego ze świadków. CZYTAJ WIĘCEJ: Upiła się przy dzieciach i wsiadła za kółko! Świadek zapobiegł tragedii Sonda Jak często pijesz alkohol? Codziennie Raz w tygodniu Raz w miesiącu Kilka razy w roku W ogóle nie piję Śmiertelne pobicie obywatela Ukrainy w centrum Krakowa
słowa i muzyka: Jerzy Kobyliński Mama i tata to nie są roboty A EZawijaj rękawy, bierz się do roboty! H ESamo się nie zrobi pranie, odkurzanie EAE EAEI mycie podłogi i kurzu ścieranie. fis H ESame się ubrania nie poukładają EAE EAEI same talerze się nie pozmywają. fis H ETwoje łóżko nie chce samo się pościelićA chwasty w ogródku same się wszyscy razem w domu tym mieszkająWszyscy niech tak samo o porządek dbają. Utwór pochodzi z płyty "Piosenki Zdrowych Dzieci" Kliknij i kup
Viralowy tata nie jest jeszcze tak znany jak wspomniany Dziki Trener czy Jakub Czarodziej. Na TikToku obserwuje go natomiast już niemal 160 tys. osób. Szpanuje tam luksusowymi autem i drogimi ciuchami, zaprasza do współtworzenia nowej firmy (wystarczy wyłożyć 20 tysięcy złotych) i przede wszystkim świadczy doradztwo zaleca, by zamiast wchodzić na Insta posprzątały pokój (czuję w tym nauki Jordana Petersona), a chłopakom każe odejść od kompa i zapierdzielać. Filmik już wyświetlono ponad 800 tys. razy, a liczba ta ciągle rośnie. Tiktokerowi zadano pytanie, od czego zacząć, gdy się ma 17 lat. I wtedy Viralowy tata mocno odpalił. Viralowy tata to coach z TikToka, który mówi 17-latkom jak żyć. "Nie ma daj. Trzeba zapierd*lać". Jego złota rada to po prostu "Wstań od tego komputera i zarób stówę!". Niemal to samo mówiła parę dni temu Kim Kardashian: "Rusz swoją pierd*loną dupę i do roboty. Wychodzi na to, że nikt nie chce pracować w tych czasach" - tak powiedziała kobieta pochodząca ze znanej i majętnej rodziny. Owszem, później sama już pracowała na swoją markę, ale miała o wiele łatwiejszy start niż miliony ludzi, do których kierowała apel. Wielką dyskusję na ten sam temat wywołał też tata Maty, którzy krytykował ludzi pracujących mniej niż 16 godzin na dobę. W przypadku polskiego coacha jest inaczej. Mówi, że mając 17 lat kosił trawę i odśnieżał podwórka sąsiadów, mył szyby w samochodach na skrzyżowaniach, jeździł do szklarni na pomidory i do Grójca zrywać jabłka. Zabrakło jeszcze tylko wtrącenia "kiedyś to było!". Tymczasem dzisiejsza młodzież "nie chce pracować po 17-18 zł, bo to jest wyzysk". A ja na to pytam, czy obiektywnie rzecz biorąc, to trochę nie jest? Takie stawki mogły kogoś jeszcze satysfakcjonować parę lat temu, ale teraz ceny wszystkiego poszły w górę przez inflację. Za tyle ostatnio kupowałem większą paczkę papieru toaletowego w Biedronce. Rusz tą z dupę zza tego komputera. Większość z was jest śmierdzącymi leniami. Nic wam się nie chce, tylko k*rwa daj, daj, daj i daj. Nie ma daj. Trzeba zapierd*lać. Dlatego większość z was nic nie mówi Viralowy tata Viralowy tata potrafi "motywować" tylko krzykiem i bluzgiem. Sam żyje zaś w świecie z iluzji. Pieniądz nie śmierdzi, ale niech niektórzy skończą wmawiać ludziom, że trzeba zapierdzielać za jakąkolwiek kasę, robiąc to, czego nienawidzimy. Potem zaś do tego najlepiej całować szefa po rękach, bo ten łaskawie nam płaci. Podobne kawałki w 2022 roku już nie przejdą. I bardzo dobrze. Sprawą natury etycznej jest też zaciąganie 17-latków do tam dzieciństwo, co tam odkrywanie siebie i pasji, poznawanie ludzi, czy jakaś tam nauka. Najważniejsze jest to, by się zgadzał hajs, bo to jest najważniejsze. Żyjemy w XXI wieku, ale sposób myślenia niektórzy mają wprost ze średniowiecza. Może w ogóle niech dzieciaki nie chodzą do szkoły, bo po co marnować na nią czas, skoro mogą już utrzymać łopatę: Trzeba mieć w życiu chęci do życia, do zarabiania pieniędzy i związku z fajną, zajebistą dziewczyną, chęci do pracy, firmy i nauki. Jak nie masz chęci, to skończysz w czarnej dupie. Ja miałem 17 lat i jakoś potrafiliśmy sobie pohandlować zniczami, potem choinkami. Do szkoły przez tydzień nie chodziłem, bo handlowałem choinkami, ale jak dwa dni przed Wigilią przyniosła prawie miesięczną wypłatę mojej matki i położyłem na stół z pytaniem, czy czegoś nie potrzeba jeszcze na święta, to się sobota rano, spierdlisz kolejną sobotę przed komputerem i telefonem. Idź zarób tą stówę. Żeby zarabiać tysiaka dziennie, najpierw naucz się zarabiać 100 jbanych złotych dziennie. Pieniądze leżą wszędzie na ulicy- zapewnia tiktoker. Najgorsze jest jednak to, że wiele ludzi mu przytakuje i się z nim zgadza. Niektórzy z nich nie potrafią dobrze sklecić zdania i wyrazów po polsku, ale to nie jest ważne. Oni naprawdę wierzą, że nic tak nie nauczy życia dzieci, jak zbieranie truskawek. Czyli ogólnie truskawki są więcej warci niż rodzice, szkoła czy rówieśnicy. Kult zapier*lu to rak toczący nasze społeczeństwo. Nie praca czyni człowieka. Po tych jakże złotych myślach tiktokera przytoczę garść statystyk. WHO alarmuje, że pracowanie dłużej niż 55 godzin w tygodniu prowadzi do utraty zdrowia, a nawet życia. Business Insider donosi, że w zeszłym roku 65 proc. pracujących Polaków odczuwało symptomy wypalenia zawodowego, co czwarty z nas dzień w dzień stresuje się w robocie. Myślicie, że skąd to się bierze? Z tego, że obecne pokolenia to lenie, mazgaje i niewdzięcznicy? Nie, właśnie z takiej chorej pogoni, nie tyle już nawet za kasą, co za pracą samą w chodzi tu o wpajane nam od dziecka, że "bez pracy nie ma kołaczy". To uniwersalna i logiczna prawda. Żyjemy natomiast w przeświadczeniu, że jeżeli nie wypruwamy sobie żył na etacie, to jesteśmy gorszymi ludźmi. I tylko osoby siedzące po godzinach, harujące jak te biedne woły są wartościowe i coś w życiu osiągną. To jedno z największych kłamstw w historii ludzkości, które bezlitośni pracodawcy z chęcią wykorzystują. Tak to się kręci w kółko w tym nasze grajdole. Kult pracy nie równa się wypruwaniu sobie żył za głodowe stawki. Niesamowicie triggerują mnie takie samozwańcze autorytety, które uważają, że skoro stać ich markowy ciuch, to już mogą mówić innym, co mają robić. Ja zapierdzielam przez większość życia, ciągle próbuję nowych rzeczy i nie mam z tego prawie nic - przynajmniej w kontekście finansowym. Czy jestem frajerem? Może i jestem (czasem nawet myślę, że nawet bardzo). A może jednak świat jest bardziej skomplikowanym miejscem niż się wydaje ekspertowi z TikToka. Przecież, żeby ktoś się wzbogacił, to drugi musi stracić. Nie jest tak, że każdy może odnieść sukces. Takiego słowa nie znaleźlibyśmy w słowniku, bo przecież byłoby to normą i nikt by tak tego nie obwiniać tylko siebie, bo rzeczywiście jestem panem swojego losu i nawet jeśli system jest cholernie nieprzyjazny, to mam jakąś szansę na zmiany w mojej marnej egzystencji. Ale jest mnóstwo osób z problemami psychicznymi (np. depresja, fobie społeczne, uzależnienia), brakiem predyspozycji fizycznych/manualnych/intelektualnych do wykonywania ambitniejszych zawodów (nie każdy może zostać astronautą, piłkarzem, aktorem, grafikiem lub chirurgiem). Czy po prostu mających sytuację życiową, która nie pozwala im na robienie biznesów (np. opieka nad chorą matką, dzieckiem, kimkolwiek). I co oni mają począć?Chęci to nie wszystko. Akceptacja siebie, cieszenie się tym, co się ma i po prostu bycie dobrym człowiekiem, dają więcej szczęścia niż niekończąca się pogoń za niezrealizowanymi marzeniami. Nie ma nic złego w tym, że nie jest się milionerem lub gwiazdą. Już nieraz przekonaliśmy się, że sława psuje, przygniata i czasem kończy się tragedią. To, że komuś się coś udało, nie będzie znaczyć, że i nam się powiedzie. Nikt nie chwali się przegraną, a właśnie takie historie pisze głównie życie - w szeroko pojętych mediach widzimy tylko cząstkę opowieści. Wszystko zależy od tego, jak ją zinterpretujemy.* zdjęcie główne: @viralowytata
tata to nie są roboty